Kathrin Riddle, czyli piekacy blo i masacra cz 1.
Jak obiecałam, tak jest. Zanalizowany blog znajduje się
TUTAJ. Materiału z niego wystarczy mi jeszcze na drugą część analizy. Pojawi się ona w bliżej nieokreślonej przyszłości ^^
Miłego dnia!
Wlasnie przeprowadzilam sie do Wielkiej Brytani.Mieszkam teraz w Londynie otoczona przez mugoli!!!
Otoczyli ją, kiedy spała, i chcą robić eksperymenty.
No ,ale na szczescie jest Pokatna.
Nazywa się tak na cześć demonstracji katów, która miała miejsce w zeszłym stuleciu. Od tego czasu na drzwiach każdego domu wiszą zasuszone trupie główki.
po moim kochanym tatusiu odziedziczylam umiejetnosc rozmawiania z węzami.
Więzami może? Przydatne w razie porwania.
Poznalamrowniez Draco Malfoy'a moja opieunka Kate (tez jest smierciozerca opiekuje sie mna podczas nieobecnosci ojca) poznala mnie z nim jego starzy byli smierciozercami.
*Zastanawia się nad sensem tego zdania* Cierpliwości, to może potrwać.
Potobnierz wszyscy bede wiedzieli tam czyja jestem corka
Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, o co chodzi z tym „potobnierz”.
W przedziale bylam z Draciem
O, Dracio!
Pansy sie doczepila. jakos dziwnie sie na mnie aptrzyla i co chwile zerkala na Draca. Ale ja jej pokarze nie bedzie tu sobie romansowac z kim kolwiek w szkole ja juz o to zadbam.
„Pokaram ją za to, że mnie zdradza!”. Dlaczego nie było ostrzeżeń przed yuri?
juz jej nie nawidze jest taka ... po prostu urodzila sie.
Ona się URODZIŁA? No, kto by przypuszczał...
W pociagu natrafilam na jaks szlame draco powiedzial mi ze to jest kujonowata Granger i ich znajomi Harry Potter
Jak rozumiem, zarówno Hermiona, jak i Harry, są liczby mnogiej?
ktos gorszy od szlam Weasley chnbi honor czarodzieji czystej krwi
Fajna ksywka.
Przed rozpoczeciem uczty w gabinecie dyrektora Albusa Dumbleadora zaloylam na glowe tiare
Nowy dyrektor musi być niezłym obżartuchem, skoro w gabinecie urządza sobie uczty.
oczywiscie wykrzyknela Slytherin spojrzal na mnie zawiedzionym wzrokiem
O Salazarze, co ty robisz w gabinecie dyrektora?!
jese=tem
Wyjaśniłby mi te równanie ktoś z mat-fiza?
prawi jak ojciec
...kazania? Nie, zaraz, Voldemort księdzem?
ja nie jestem jeszcze bezwzgledna i zimna jak lod.
*podśpiewuje* Bezwzględny lód wczoraj mi ściekał po wafeeelku...
-- Slucaj moze jutro oprowadze cie po szkole - zapytal Draco.
Hm, „slucaj” brzmi bardzo po Ślizgońsku. Czegokolwiek by nie znaczyło.
Lubie spac obok okna wiec jakies inne lozko musialo sie pozegnac ze swoim miejscem.
Biedne łóżeczko, jak ona mogła tak się nie liczyć z jego uczuciami?
Zalozylam obcisle jeansy i bluzke odslaniajaca brzuch.
Parzyl sie jakos tak na mnie dziwnie i co chwila usmiechal .
Brzuch? *Próbuje się uwolnić od reklamy „Activii”*
Przez ten caly czas romawialsimy ze soba
Mówili po Romańsku.
Juz od bardzo dawna sie nie smialam , zawsze stralam sie trzymac swoje uczucia na dystansie.
„Wściekłości, nie podchodź bliżej, niż na odległość stu kroków, bo cię zastrzelę!”.
Ale Draco to zmienial.
Codziennie rano przywiązywał je do niej za pomocą grubej smyczy, więc nie mogły się oddalać.
Na korytarzach wszyscy omijaja mnie szerokim lukiem.
Skywalkerem.
*chwila zastanowienia* No, chyba, że chodzi o takie okienko w statku.
Chcialbym sie z kims zaprzyjaznic z Durmstarngu nie mialm takich problemow choc wszyscy czuli przede mna respekt.
Nic nie rozumiem, miała w końcu tych przyjaciół z Durmstrangu, czy nie?
Malfoy tez jest taki jakby pewny siebie ,ale i tak sie mnie boi a moze raczej mojego ojca. Nie wiem czy oni nie rozumeje ze ja nie nasle na nich Voldemorta tylko sama sie z nimi rozprawie.
Cóż, takim podejściem na pewno ich zachęcisz do przyjaźni.
-- Okey - powiedzial niechetnie chlopak ,ktory byl przystojny.
Że zacytuję klasykę: „bardzo miły duży pan z innym panem co był tak na prawde psem i był bardzo przystojny”.
-- Jestem Katrin Riddle.
-- Wiem.
-- A ty jak sie nazywasz??
-- Cedrik Digory - zucil niechetnie.
-- Sluchaj nie musisz ze mna gadac , ale musisz wiedziec ze ja nie jestem taka jak moj ...
-- ...ojciec.
-- Tak rzeczywiscie. Ale jak chcesz to nie wierz.
-- Sam nie wiem. O tu jest gabinet Dumbleadora. Haslo brzmi Musy swistusy.
-- Poczekaj . Nie idz. Sluchaj moze bys poszedl ze mna dzisaj do Hogsmea d chcialabym zobaczyc ta wioske , a nie mam z kim isc.
-- Okey . O 17 przy Wielkiej Sali.
I już wiemy, dlaczego Voldemort zlecił zabicie Cedrika. Najwyraźniej Cedrik zostawił Katrin dla Cho! Ach, te blogaski, czasem potrafią wyjaśnić tyle spraw...
Weszlam do srodka i zobaczylam starego mezczyzne z dluga broda i wesolymi mlodymi oczami
Ciekawe, od kogo je pożyczył.
ukrytmi za okularami polowkami
Okulary polowe – to dopiero wynalazek!
-- Witaj Kathrino . Usiadz - wskazal mi fotel stojacy przy biurku Poslusznie usiadlam , ale nie moglam patrzec mu w oczy. Sama nie wiedzialam co mam o tym yslec.
„Z jednej strony te oczy wyglądają na radosne, ale z drugiej – czy nie powinnam zgłosić tego na policję? Może kradzione?”.
Z jednej strony czulam do tego starego czlowieka sympatie , ale z drugiej musialam go nie nawiedzic , bo to jest najgorszy wrog mojego ojca.
A. Może to i o to chodziło. Tylko dlaczego nie wolno nawiedzać wrogów?
-- Wiesz po co cie tu wezwalem.
-- Nie nie wiem profsorze.
Czyli wie!
-- Wiec mysle , ze wiesz kto jest twoim ojcem.
-- Tak ,wiem.
Chyba nie będzie jej uświadamiał, skąd się biorą dzieci?
-- Mam nadzieje , ze nie bedziesz taka jak on przynajmniej w Hogwarcie musisz zachowac te pozory nie moge wplywac na twoja przyszlosc po ukonczeniu szkoly.
Jeśli po skończeniu szkoły postanowi zawładnąć światem razem z tatusiem, trudno – to już nie problem Dumbledore’a.
-- Mysle ze nie chce byc taka jak on , ale juz jestem podobna.
-- Tak to prawda, masz takie oczy jak on ,
O tak, to znak, że jest ZUA. Chociaż z drugiej strony, ile nastolatek ma czerwone tęczówki?
-- Tak masz racje .Ale jeszcze jedno pytanie . Masz jakis przyjaciol tu w szkole. -
- Mysle ze nie , ale ide z Cedrikiem to Hogsmead.
No co, może nie wiedzieć, czy nie ma przypadkiem jakichś nieznajomych przyjaciół!
-- Zaprosil cie.
-- Nie ja go o to porosilam.
I bardzo dobrze, że go rosą nie oblała.
Nagle ktos wszedl obrocilam sie na brzuch nie chcialam zeby kots widzial , ze palcze moich chwil slabosci to takie upokarzajace.
Bo zwykle palcze cudzych chwil słabości są mniej upokarzające. A właśnie, ma to coś wspólnego z palcami?
-- Rozumiem . Jestem Mary- Kate Levesque.
Przynajmniej nie „Olsen”.
-- Z Cedriciem??
O, Cedricia jeszcze nie widziałam.
-- Dzieki ze zechcailes ze mna pojsc - powiedzialam z usmiechem.
-- Nie ma za co - odpowiedzial z ciniem usmiechu .
Ona ma cały uśmiech, a on tylko cinia! To nie fair.
Polki z najrozniejszymi slodyczami
Czyżby akcent patriotyczny?
samotnie poszlam do Slytherinu.
Przy stolikach siedzieli Slizgoni
No nie mów! Ślizgoni w Slytherinie?!
Wyszlismy z Slytherinu i zaraz przy portrecie
O, kiedy przy wejściu z Pokoju Wspólnego Slytherinu powieszono jakiś portret?
Zcialam na siebie zaklecie
Zcialam. To ma coś wspólnego ze scalaniem?
stare drzewa powyginane w przerozne strony w nadziwniejszych krzsztaltach
Najwięcej było tych w kształcie serduszek i tosterów.
-- Witaj Kathrin , moja corko.
Ciagle milczalam.
-- Uznalem ze powinnas wiedziec ze wrocilem do sil , ale nie nadlugo za rok bede musial zrealizowac mu moj plan bo ten powrot nie jest na stale.
To Voldemort powrócił na rok do pełni sił, a Harry nic o tym nie wiedział?
-- Mam nadzieje ze jestes godna byc moja corka , bo jezeli nie bede musial cie zabic.
Zabic ?? Jak to zabic??
Normalnie, ma kilkaset córek, to musiał jakąś selekcję wprowadzić, logiczne, nie?
-- To nie jest sen. A teraz podejdz do mnie musisz otrzymac tatuuaz . Ale nie taki jaki otrzymuja moi smiercozercy .
-- A jaki??
-- Gwiazde. Ale to nie bedzie taka zwykla gwiazda.
Będzie kwadratowa.
Musisz wiedziec ze nie jestes zwykla dziewczyna i to nie tylko dlatego ze jestes moja corka.
„W chwili twoich narodzin Księżyc zaczął z zachwytu wyć sam do siebie, Słońce po raz pierwszy uśmiechnęło się do Teletubisiów, a gwiazdki zaczęły skakać na niebie. Jesteś oczekiwaną od momentu Wielkiego Wybuchu Boginią, która przywróci Chaos z mitologii Greckiej. Jesteś w jednej trzeciej mroczną elfką, w jednej trzeciej wampirzycą, a w pozostałych trzech czwartych Wielkim Różowym Pufkiem, władcą dziesiątego wymiaru. Masz ogromną moc – potrafiłabyś zgładzić całą ludzkość za pomocą zaledwie mrugnięcia. Aha, a twoją matką jest podłoga z sali Zaklęć”.
-- Dowiesz sie w swoim czasie , a teraz podwin rekaw . Bedzie wygladal jak zwykly tatuaz i tak masz tez mowic.
Z rękawa zrobić tatuaż, to jest dopiero magia!
Podciagnelam rekaw jakos nie chcialam sie z nim klocic jakos nie chce jesze umierac.
Nie? No kurczę.
Podszedl do mnie stunal rozdzka w moje przedramie.
Stunal Rozdzka to jakiś Śmierciożerca może?
Poczulam piekacy blo i po chwili na ramieniu mialam mala gwiazdke.
Piekacy blo. Brzmi tajemniczo.
bedzie tam wtedy czekal na ciebie ja
Voldemort chyba uczył się gramatyki u Kalego.
bedziesz sie uczyc potrzebnych rzeczy
Gotowania, szydełkowania, gry na pianinie...
-- Dlaczego mi nie powiedziales o co chodzi?? Moze ja nie chcialam tego widziec ja potrzebuje czasu zeby pogodzic sie z czyms takim.
Bo wcale nie wiedziała przez całe życie, kto jest jej ojcem, nie, skąd.
-- Musialem tak zrobic. Tak mi kazano.
-- Kazano. nie masz kogo sluchac ?? Nie masz wlasnego rozumu??
-- Mam , ale ja jestem smierciozerca zostalem nim jak sie urodzilem wiec musze wypelniac rozkazy Czarnego Pana . To wszystko.
Córka Voldzia zachęca do samodzielnego myślenia? No, nieładnie...
Bylam tak wkurzona na Malfoy'a ze nawet nie zauwazylam ze juz jestesmy przy zamku. Nic nie mowiac .
Jeśli to nazwa własna zamku, to wszystko z wielkich liter. „Nic Nie Mowiac”.
Zatrzymalam sie przed wejsciem do Slytherinu , zdjelam zaklecie niewidzialnosci i weszlam do srodka , a zaraz za mna Draco. Wszyscy spojrzeli sie na nas i miny mieli takie jakby mysleli ze bylismy na randce. Moze i to tak wyglada
Pewnie, jeśli dwoje zdenerwowanych uczniów wejdzie tuż po sobie do pokoju wspólnego, to musieli być na randce.
Nikt nic nie odpowiedzial oprocz Pansy Parkinson:
-- A ty co sie tak rzucasz bo twoj ojciec jest Czarnym Panem.
-- Nie po prostu wiem ze moglabym ci spokojnie dokopac.
-- Chcesz sie pojedynkowac.
-- Nie chce ci udowodnic ze jestem lepsza i to nie dlatego ze moim ojcem jest Voldemort.
Bójka!
Wszyscy wzdrygneli i spojrzeli na mnie ze strachem. Ja tez to zauwazylam bila ode mnie niebiseka poswiata , nie wiedzialm skad ona tam sie wziela.
Przypętała się, głupia.
-- No to zaczynamy -powiedzila Pansy z nutka przerzenia w glosie.
Nutką CZEGO? Poszerzenia, parzenia, przeczenia?...
Zanim wypowiedziala jakies zaklecie ja juz zdazylam krzyknac:
-- Bloodline.
To byla Czarna Magia. Pansy trzasla sie na podlodze wykonujac dziwne ruchy .
Tańczyła breakdance.
Tym zakleciem spowodowalam ze glowa Pansy obracal sie o 360 stopni rece i nogi wykonywaly jakies dziwny nie wykonywalne ruchy. Pansy zaczela plakac to bylo bardzo bolesne zaklecie i wykrztusial przez lzy
Nie każcie mi tego komentować. Ten fragment jest chyba bardziej bolesny od wspomnianego zaklęcia.
Cofnelam zaklecie i poszlam do dormitorium w ktorym naszczescie nie spala ta krowa.
Mieli tam za to stado dzikich koni.
Draco ciagle za mna chodzil bo mila takie polecenie mojego ojca. Troche mnie to wkurzalo , ale byly tez dobre strony ;).
Niepokoi mnie ta emotka. I wcale nie mam skojarzeń, skąd.
-- O co chodzi wlasnie spalam??
-- Zaczniemy sie uczyc. Od czego by zaczac cie tu uczyc. Moze powiedz mi czego nuczylas sie w Durmstrangu.
Opowiedzialm mu o Czarnej Magii ktorej nauczylam sie w mojej starej szkole
-- Czyli etap takich zaklec masz opanowany . Czyli mozemy przejsc do zaklec niewybaczalnych.
To bedzie nawet przydatne szkoda tylko ze za ich uzywanie trafia sie do Azkabanu.
Jakie to przykre.
-- Mysle ze zczniemy od Imperio zaklcia dajace pelna kontrole nad innym czarodziejem.
-- Spoko - zucialam obojetnym tonem.
Jedno małe Imperio, co to jest?
Wyczarowal jakiegos psa i zaczelam cwiczyc.Po godzinie prawie mnie posluchal.
Nie łatwiej by było spróbować z „siad”?
Jednka moja wspolokatroka nie spala tylko wpatrywala sie we mnie.
-- Mary Kate nie spisz jeszcze ??
-- Nie zastanawialm sie gdzie jestes o 2 w nocy.
Czy jej się wydaje, że rozmawia z hologramem, skoro myśli, że jej tu nie ma?
-- Nastepnym razem wez mnie ze mna.
Na dodatek rozdwojenie jaźni ma!
-- Sluchaj Draco idzie z nami do Hogsmead nie masz nic przeciwko.
Widzę, że bardzo jest ciekawa jej opinii...
Mary i Wood wyszli z pabu i zostalam sama z Draciem.
Po prostu uwielbiam taką odmianę jego imienia. To brzmi naprawdę uroczo, nie sądzicie?
-- Sluchaj moze my tez sie przejdziemy na przyklad do Wrzeszczacej Chaty.
Jakież romantyczne miejsce na spacer.
Popatrzyl tak jakos na mnie dziwnie i zrobil cos czego sie nie spodziewalam... objal mnie ramieniem i pocalowal. Nie wiedzialm co mam zrobic oparlam moja glowe o jego ramie.I tak siedzileismy nikt nic nie mowil. I znow chlopak mnie pocalowal tylko nie tak jak po przednio tylko tak namietnie , poclaunek byc cudowny.
Usmiechnal sie do mnie i powiedzial:
-- Musimy juz wracac do Hogwartu..
-- Tak jasne.
Robilo sie juz ciemno szlismi przytuleni do siebie. W koncu doszlismy do zamku , ale nie przestalismy sie przytulac przeslizmy przez PW slizgonow wszyscy patrzyli sie na nas , ale nas to nie obchodzilo skierowalismy sie do mojego dormitorium . Mary jeszcze nie bylo usiedlismy na moim lozku a potem juz lezelismy. W koncu usnelam gdy rano sie obudzilam sie Draco spal obok...
Normalnie kocham wątki romantyczne na blogaskach... Te rozbudowane opisy uczuć, powolne dojrzewanie do bycia ze sobą, głębokie rozmowy... Naprawdę, jestem wzruszona. *idzie szukać chusteczek*
-- No wiesz chodizlismy po bloniach pocalowalismy sie a potem spalismy w jednym lozku sama widzilas.
No właśnie.
-- No doskonale to teraz przejdziemy do Cruciatus. Musisz sie skupic na checi zadanie bolu.
Zaczelam cwiczyc ale nic z tego nie wychodzilo nie chcialam nikomu zadawac bolu
Ach, ależ ona wrażliwa. A dwa dni wcześniej rzucała na Pansy straaaszne, czarno magiczne, bardzo bolesne zaklęcia...
Moja kota Ultra wskoczyla mi na kolana
Ultrakota! Prawie jak terakota...
i patrzyla na mnie wzrokiem jakby chciala powiedziec wszystko bedzie dobrze
Bo jeśli nie chce się powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, nie patrzy się wzrokiem, a spojrzeniem.
Kathrin !!!
Jako twoj ojciec uwazam ze musisz nauczyc sie Cruciatusa i Avada Kedavra ( jezeli nie umiesz tego pierwszego to i drugiego tez nie) ale na razie dam ci z nimi spokoj.
Och, kurczę, jaki wyrozumiały i kochany tatuś z tego Voldiego.
Dziwne ze mi tak odpuscil myslalam ze on raczej jest bezwzgledny , albo potrzebuje mnie do czegos. Raczej to drugie
Właśnie się dowiedzieliśmy, że Voldemort raczej nie jest bezwzględny, tylko potrzebuje do czegoś córki. Uczcijmy to minutą ciszy.
O i musze porozmawiac z ojcem zeby przekazal Dracowi zeby przestal za mna chodzic w kurza mnie to nawet nie moge z nikim pogadac. No i oczywiscie weszlam do PW a tam juz na mnie czekal Draco.
Ojej, a dzień wcześniej byli taką uroczą parą...
No nie on jest gorszy od psa :/.
Nie umie merdać ogonkiem :/.
Dyrektor wstal i zaczol przymawiac:
-- Mam dla was niespodzianke.
Czyżby bal?
W przyszlym tygodniu w piatek odbedzie sie bal
Jestem jasnowidzem!
Przy stolach wszyscy zaczeli rozmawiac podnieconym glosem.
Podniecony Glos poczuł się wykorzystywany.
Nastepnego dnia od rana zaraz po sniadaniu zajelam sie odrabianiem lekcji i oczywsicie towarzyszyl mi nie kto inny tylko Draco. Gdyby byl tu z walsnej woli bylabym zadowolone
Och, czyli jednak go lubi! Jakie to ekscytujące!
-- Hmm.. Jestes jaks dziwna spedzamy ze soba mnostwo czasu a ty nawet nie odezwiesz do mnie. Wszyscy sie smieja ze jestem w tobie tak zakochany ze az za toba chodze a ty mnie nie chcesz.
Ależ to wzruszające.
na podlodze polozona byla wykladzina z wielkim wezem ktory sie ruszal
A nie atakował nikogo? Taki wielki wąż na podłodze niebezpieczny może być, nawet jeśli się nie rusza...
Obok drzwi stala szafa w odcieniu bezu
Bezy?
w ktorej trzyamlysmy cichy.
Cicha szafa.
Po drugiej stronie staly dwa lozka tez w takim samym kolorze jak szafa z baldahimami
O kurczę, ale żeby nawet szafa miała baldachim! Cóż za przepych!
-- A nie wiem tak jakos mysle o tym balu w przyszlym tygodniu
-- A co ktos juz cie zaprosil??
-- Nie w tym jest problem . Chyba raczej nikt mnie nie zaprosi. A ty z kimsz idziesz ??
-- Z Oliverem. Daj spokoj na pewno ktos cie zaprosi.
-- To sie okarze.
Ciekawe, który będzie na tyle gł... odważny?
Wyszlysmy i oczywiscie przykleil sie do nas Draco
Jego najnowszym hobby jest zabawa Super Glue.
Ona mysli ze my ze soba moze i cos tam mowil ale ja jak na razie mam go doscyc.
Ale że co?
-- Nareszcie jestes Kathrino - to byl moj ojciec postanowil.
Myślałam, że jej ojcem jest Voldi, a nie jakiś Postanowil.
-- Jezeli nie chcesz to ne bedzie chociaz jak ci sie cos stanie to ja jeszcze poprawie.
Kochany tatuś?...
No tak moj troskliwy tatus.
Bardzo. Ach, ten nasz kochany, troskliwy Voldemort...
Zaczelam skupiac cala sile woli i swoja magie nie wiedzialm jakie zwierze. Moj ojciec na mnie patrzyl i ja to zauwazylam bil o demnie dziwny blask zaczelam sie zminiac. A zmienilam sie w... tygrysa syberysjkiego. Ojciec patrzyla na mnie zdumiony ja sama bylam zaskoczona.
Przemienilam sie spowrotem a on powiedzial :
-- To niezwykle jeszcze nikt nigdy nie zmineil sie w tygrysa , ale ty tak.
Jeszcze się nie nauczył, że wszystkie jego córki to Marysie Zuzanny?
Do balu zostalo 3 dni a ja ciagle nie mialam z kims isc. Oczywiscie Draco cos tam probowal ,ale ja mu powiedzialm ze nie ma mowy.
Ech, ciągle nie mogę się połapać, czy ona lubi tego Malfoya, czy nie. Jak można zostawiać czytelników w takiej niepewności!
biegala jak ta iotka po calej szkole
Dobrze, że nie jak ‘ygreka’.
boze jaka ona jest pusta masacra
Masacra!
Lily Wstała Wcześnie Rano i Finał Piosenki
Wczoraj już umieściłam tę analizę, ale z niewiadomych przyczyn mi się skasowała.
Blogasek zanalizowany jest
TU.
Do końca tego tygodnia pojawi się jeszcze jedna analiza, raczej przed środą.
Miłego czytania. Mam nadzieję, że tym razem nic się nie zepsuje.
Lily wstała wcześnie rano. Tak to ostatni dzień wakacji.
Poznała po tym, że wstała wcześnie? Czyżby organizm przygotowywał się zawczasu?
O boże jak Lily nienawidziła tego całego Pottera. Nie wiedziała że to wkrótce się zmieni...
I już wiemy po kim Harry nie miał talentu do wróżbiarstwa.
Ruda miała też wrogów jak np. Lucjusza Malfoya (Slyteryn) czy Alice Beatome (Gryfindor).
Kurczę, jednych nienawidziła, inni byli jej wrogami... Urozmaicone życie towarzyskie, nie powiem.
Bardziej woli Pottera od Malfoya.
A tę Alice woli mniej czy bardziej?
Ruda nie lubi Alice
Ach, to niedobrze. Kochaj wroga swego, jak siebie samego...
Czasem się kłóciły ale te kłótnie nie kończyły się tragicznie.
Żadnych brutalnych mordów wykonanych za pomocą siekiery.
No to co ja będe robic??! Już wiem. Popakuje się na jutro , sprzątnę w pokoju i zrobie rewie mody.
Wynajmij jeszcze zawodowych fotografów, będzie fajnie.
Potem Lily pobiegła na górę spakowała się, sprzątła pokój (ten bałagan był niepowtarzalny)
Rozrzucała swoje rzeczy z niesamowitą wręcz precyzją. Sztuka nie do podrobienia.
Następnego dnia:
Była już w pociągu.
Och nie, czyżby ją ktoś teleportował we śnie?
Spotkała Kate, Ann i Sophie. Na szczęście Huncwotów nigdzie nie było. Dojechali do Hogwartu.
Za to Lily i jej przyjaciółki dotarły do szkoły w alternatywnym świecie. Zwała się ona Hogwart Blogowy.
Lily szła z przyjaciółkami korytarzem. Minęły zakręt a tam... Jakby z pod ziemi wyskakują Huncwoci.
Nie wiadomo tylko, dlaczego pachnęli zgnilizną ani dlaczego z głowy Syriusza wystawał jakiś robak.
-Hejka :) - powiedział Syriusz.
-Hej.-odpowiedziała Kate.
-Co tam u Was? Jak się zaczał dzionek? -spytał James.
-Eh u mnie wporzo było, dopuki wy się nie zjawiliście...- odparła Ruda.
-Super ,wiem że teraz jest zaj-fajnie a nie wporzo bo nas zobaczyłyście :) -powiedział Syriusz.
-Och co za kretyn...-powiedziała Ann.
-Wiecie co- zaczęła Lilka- mamy dzień jeszcze bardziej porypany niż myslałam.
Nie ma co się dziwić słowom Syriusza, w końcu robaki wyżarły mu mózg. A Lily się chyba udzieliło...
-Dlaczego?- spytali wszyscy oprócz Rudej.
O kurczę, nie spytała się samej siebie, co miała na myśli? Szok.
Wszyscy byli zaskoczeni.Zobaczyli Flądrę chodzącą za rękę z Malfoyem.
Może za płetwę?
Ruda powiedziała do zbliżającej sie pary:
-Witam szanownych państwa.Może podać szampana Panie Malfoy?-powiedziała Lily z ironią.
A tak poza tym, to ona to powiedziała.
-OOO kogo my tu mamy... szlamę Evans i jej grupke zaplugawionych wieprzów i żmiji...
Pierwszy raz widzę ślizgona wyzywającego od żmij. Może to jednak pochwała jest?
-SCEPTENTURA!!!! - ryknął Black
Czyżby zaklęcie sceptycyzmu?
-Czy wy dostaliście na ŁEB?
Znaczy, leki na głowę. Przepisane przez psychiatrę.
JAK CHCECIE WYLECIEĆ ZE SZKOLY TO POWIEDZCIE DYREKTOROWI!
No ale wtedy nie wylecą, tylko sami odejdą...
-RUDA LEPIEJ SIE ZAMKNIJ! MOWISZ TO Z TAKIM SPOKOJEM ?!
Też chciałabym potrafić wrzeszczeć na ludzi ze spokojem.
ON NAS OBRAŻA!
No nie mów!
powoli się porównjesz do Malfoya!
- Ja też jestem szlachetnie urodzony, i przystojny, i noszę gatki w pufki... – mówił Syriusz w zwolnionym tempie.
A teraz przerwe tą sielankę bo Malfoy zaczyna umierać.
Ach ten Lucek, zawsze musi popsuć zabawę.
I Lily poszła do dormitorium.
(...)
I Lily poszła do siebie.
I stała się światłość!
-O nie... Pierwsze eliksiry ze ślizgonami a potem historia magii - powiedziała Ruda z jękiem
-Straszane... Jak ja nie cierpie eliksirów- powiedziała Kate.
-ja też..
Slughorn chyba trochę nabujał o matce Harry’ego, chcąc mu się przypodobać.
-Ej a Syriusz ma kare od McGonagall?
-zapytała Lily Ann
-eee nie. Powiedział co sie stało i McGonagall powiedziała że w 1 dzień nic im nie zrobi...
A niestety nie ma całego miesiąca na torturowanie Syriusza.
-Wow!! na minute mamy eliksiry!
Przydałoby się czasem i w Polsce mieć jednominutowe lekcje, nie? Takie PO na przykład...
Lily wstała wcześnie rano.
Mam deja vi.
-LILY TY MENDO!! CZEMU MNIE BUDZISZ!!? I TO WYLANIEM LODOWATEJ WODY NA GŁOWE!! ZABIJE CIE!
-nie mów tak głosno ... i że mnie zabijesz bo cie wyleją....
- A SPADAJ! BEDE GADAĆ CO MI SIE PODOBA!
-naprawde?? nie wiedziałam że zaraz wylecisz stąd.
-NIE CHCE TY MENDO !! a skoro juz obudziłam cały Hogwart..
-prawie cały- przerwała jej lily .
-No dobra prawie cały to idziemy na śniadanko...
-Oki. Kate i Sophie chodzcie już!
-oki. ŁAaaaaaa -Kate ziewła
Dialog miesiąca.
Nagle dyrektor przemówił.
-Kochani uczniowie. Tego roku odbędzie się pierwszy finał piosenki .O co chodzi? Bardzo proste. Musicie tylko wybrać piosenkę i poćwiczyc spiew a potem zaśpiewacie na scenie. Konkurs ten odbędzie sie 2 pażdziernika. Nagrodą jest wybranie jakiego kolwiek chcecie zawodu nawet jeśli nie zdacie SUM-ów. Zapraszam do wziecia udziału.
Dumbledore ma kontakty dosłownie wszędzie.
-No to super - rzekła Lily i udała się do DD (dormitorium dziewczyn )
A ja myślałam, że DeDe Reporter.
Po zajęciach Lily myślała co będzie śpiewać.
,,Hmm... może...piosenkę Evanescene- Missing...Nie... Ta mi nie pasuje...
Może dlatego, że jeszcze nie powstała... Nie wiem...
zbiegła poszukać Kate. Chciała od niej pożyczyć płytę Gosi Andrzejewicz.
Nie wiedziałam, że Andrzejewicz nagrywała płyty jeszcze przed swoim narodzeniem i była wtedy taka znana w Anglii...
-Czego chcesz?
-Pożyczyć płytę Gosi Andrzejewicz.
-Jest pod łóżkiem.
-Dzięki!
-Jest za co.
I Ruda pobiegła do dormitorium.Wyjęła spod łózka Kate plytę i zaczęła jej słuchac.
Niestety, płyta postanowiła milczeć.
Nawet niewiedziała kiedy zaczęła spiewać.
Kontrola własnego ciała to podstawa.
Do dormitorium wszedł Potter.
Jako że jest boCHaterem fanfika schody do dormitoriów dziewcząt zrobiły dla niego wyjątek i dały po sobie przejść.
Gdy usłyszał Lily stanął jak wryty. Nie słyszał tego ostrego tonu, którym na niego wrzeszczała tylko piękny głosik.
Środki halucynogenne zaczęły działać.
-Hey Kate. Czemu po mnie nie przyszłaś?
-Bo byłam zajęta.
Lily coś się nie zgadzało. Kate mówiła jakoś ...dziwnie. Innym tonem głosu.
„Babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy?”
-Kate, coś się stało?
-TAK!
-ale co?
-Nie udawaj głupiej. Czujesz się lepsza odemnie? Jak tak to powiedz że niechcesz się ze mną zadawac!
-Ale Kate co ci się stało? Ja ci nic nie zrobiłam..Nie jestem lepsza od ciebie.
-Wiesz nie udawaj głupiej! zresztą, nie masz co udawac bo już jesteś głupia!
Te słowa zraniły Lily. Zrobiło jej się smutno. Wstała i pobiegła przed siebie.
Jakaż delikatna duszyczka.
Nogi same zaniosły ją na błonia.
Ach, te troskliwe nogi...
Usiadła pod swoim ulubionym drzewem.Myślała za jakie grzechy ma tak ciężko w życiu.
Lajf is brutal and full of zasadzkas, maj dir imoł.
Czy ona coś zrobiła? Czymś zawiniła? Nie mówiła Kate że jest lepsza... Bo nie była. Ale żeby tak ją zranić?
A Kate tylko powiedziała, że Lily jest głupia... Cóż, prawda boli.
-Lily...- nad Lily zalaną łzami stał James.
-Co chcesz?
-Nie płacz już... Kate ma zły humor.
-A to jest powód żeby musiała mi mówic że jestam głupia?
-Ale Lily...
-Nie znajdziesz pocieszenia na takie słowa od swojej najlepszej przyjaciółki.
-Lily zrozum nie ma czego płakać...
-Jest co płakać.
- Ech, co za emo – stwierdził James i sobie poszedł.
No co, wierzą w jego rozsądek...
Lilianne wstała bardzo wcześnie.
Jaka odmiana.
*-)_)*^^%#_~~!* Wieczór_**~~_()*~**
Że ę?
Lily strasznie się denerwowała. Zaraz miała wejść.. No i stało się.
Narobiła w majtki.
Ruda weszła na scene . I zaczęła spiewać...
-Na na na na na na x4
Te x4 bardzo dodaje klimatu piosence, nie sądzicie?
I piosenka się skończyła.
Niesamowite.
Zaczęły sie oklaski jakich nigdy nie było...Okrzyki o bis... Wszyscy wiwatowali... Nawet ślizgoni. Kate rzuciła się na przyjaciółkę...
-Lily wybaczysz mi moje głupie zachowanie?
-Tak.. Ale więcej mi tak nie rób.
-Dobrze.
Jakie to wzruszające. *chlip* Ma ktoś chusteczki?
I Lily zeszła ze sceny a tam dyrektor nadal nie mógł uciszyć uczniów...
- Za-bić Ma-ry, za-bić Ma-ry Sue! – wrzeszczeli.
Dyrektor zaczął mówic:
-Moi drodzy.A wiec tak:
1 miejsce...zajęła..........Lily EVANS!
ale na remisie z panem...............JAMESEM POTTEREM!
2 miejsce.......zajął.........Syriusz BLACK!
3 miejsce .......zajęła.........Kate Winselt!!!
O kurczę! Jakie to niespodziewane! W życiu bym nie pomyślała, że wygrają główni bohaterowie...
-A teraz...przypomnę wam co jest nagrodą. A wiec za pierwsze miejsce jest wybranie jakiego kolwiek zawodu i nawet jesli nie zdacie SUM'ów bedziecie mogi miec taki zawód. Za drugie miejsce jest nagroda...nieodrabiana lekcji przez tydzień a nagrodą za 3 miejsce jest.... dostanie wielllllkiego kosza słodyczy, z czego kosz ciągle jest pełny.
Szczerze, to ja bym wolała trzecie miejsce od drugiego. Chociaż te namnożenie ‘l’ jest podejrzane.
Dobra. A teraz cos , o czym nawet nie wiedzieli zawodnicy. A wiec zaśpiewacie piosenkę- niespodzinkę w duecie. Najlepszy duet wyjedzie na tydzien na wyspe Bali.Spokojnie lekcje bedziecie miec odrobione i damy wam specjalna tabletkę przez która zapamiętacie wszytsko co nauczyciel mowił na lekcji.
Takie rzeczy to tylko w fanfikach.
Była do piosenki ,,High School Musical- Something New"
Ta piosenka była tak bardzo new, że nawet nie istniała.
James zaczął spiewac bedą przekonanym że liiy z nim nie zaśpiewa.
liyy?! z takim zapisem to ja się jeszcze nie spotkałam...
A jednak było inaczej. Gdy już chcial odejść Lily zaczeła spiewać. Jej głos był....taki piękny...ciepły...
Jak polewa czekoladowa spływająca po wafelku...
Po rozdaniu nagród Dumbedore zawołał Jamesa i Lily. Ci podeszli do niego trochę wystraszeni a zarazem ciekawi.
-Chciałbym abyście śpiewali na najbliszym koncercie, swiecie czy co tam jeszcze jest. Macie świetne głosy, nie marnujcie ich, zwłaszcza ty Lily...
A Dumbledore powinien zostać ich menedżerem!
-No wiec własnie.Ja bym sie dyrektorze zgodziła spiewac ale nie znim....
-Alez panno evans! Ja tu decyduje z kim kto bedzie spiewać...
W sumie już się za to zabrał...
No tak... Potter odprowadził Lily do dormitorium. Miał chęć zrobienia jakiegoś dowcipu.
Więc udawał, że mu na niej zależy, a ona się na to nabrała.
Pobiegł do Syriusza który w tym czasie całował sie z jakąś krukonką.
-Syri musimy wymyślić jakis plan.
-Ok. Mała-zwróbił sie do dziewczyny- Złaź.
-Ale..
-Nie ma ,,ale" nara
-Kocham cie
-A ja ciebie nie.
Kochany Syriuszek.
Hmmm, tylko ciekawe, skąd ta krukonka miała zejść...
Idziemy w nocy do sypialni Krukonów wymalujemy im ściany.
Jaki błyskotliwy plan.
Złamaliśmy hasło.
Jak w szpiegowskich filmach...
Po dwuch godzinach nad każdym łóżkiem był jakiś rysunek, u jednych portret Aragoga, u innych szyszymory, trola, wilkołaka, demetora, wielkiego chochlika itp. Do tego wszyscy mieli kolorowe buźki.
Zastanawia mnie tylko, skąd Huncwoci znali Aragoga, czy demetor ma coś wspólnego z Demeter i jak wygląda troll z kolorową buźką.
- To ja idę spać – powiedział Lunio i skierował się do wyjścia
- To nie koniec, jeszcze nasz kochany Filch
- Na zapchloną brodę Merlina, czy wy zgłupieliście do reszty?
- A była jakaś reszta?
- I od kiedy Merlin ma pchły?
- Od dziś.
Aha...
Odsunęliśmy się, a Petter podał hasło (pewnie znał je od Luniaczka). Błysnęło kilka kolorowych światełek i nasz Glizduś porósł długą, różową sierścią w żółte paski, wyrosły mu wielkie skrzydła muchy, jego dwie nogi zmieniły się w osiem pajęczych, nos w marchewkę, a uszy w liście sałaty.
Ale ciacho.
- Co wy tu robicie?! – usłyszałem słodki głos McGonagall
Słodka trucizna.
- Siadać – powiedział i trzasną drzwiami, choć dla mnie to je zamkną. My zawsze tak zamykamy drzwi, więc trudno mi nazwać to trzaśnięciem, ale w wykonaniu Dumbla to było to bez wątpienia trzaśnięcie.
E... To w końcu trzasnął tymi drzwiami czy nie?
Usiadł naprzeciwko nas i zaczą nawijać
...tęczową włóczkę na dziobie Fawkesa.
- Jakiś czas temu byliście u mnie i obiecaliście...
- Ale...
- Nie przerywaj mi Lupin! Naucz się, że jak ktoś mówi to się mu nie przerywa tylko słucha.
Trochę się Dumby wkurzył ^^
- Cicho Black! Ja mówię. Zrobiliście się niebezpieczni dla innych. Nie możecie pozostać w Hogwarcie. Za chwilę wyślę sowy do waszych rodziców. Jutro opuścicie szkołę. – wstał
Niech tylko wyrzuci jeszcze tę marną kopię Lily Evans ^^
- Nie może pan!
- Mogę, mieliście dość szans na poprawę i z nich zrezygnowaliście. Idźcie się spakować.
Łapa wziął sprawy w swoje ręce i wskoczył na parapet otwartego okna.
- Jak nas pan wyrzuca, to ja skaczę.
- Syriusz, nie wygłupiaj się.
- On nie żartuje. – zapewnił Lunio
- Natychmiast z chodź!
- Pod warunkiem, że nas pan nie wyrzuci.
- To nie możliwe.
- Wszystko jest możliwe. Będzie miał mnie pan na sumieniu, a mój duch będzie pana prześladował do końca pana życia.
Psor popatrzył na nas po kolei i powiedział:
- Zostajecie.
Tak to się załatwia sprawy...
- Chodźcie. – powiedział z wściekłą miną (wyglądał zabawnie).
Dumbledore z wściekłą miną. To jak szczerzący się radośnie Snape!
- Tak jest. Za mną. Hehe, już was tu nie będzie, wylatujecie, co? Hehe, nareszcie będzie tu spokój.
- Muszę pana rozczarować. Zostajemy i niezmiernie się cieszę, ze jeszcze będę mógł z panem pogadać – powiedział Łapa
- Nie może być!
- Może.
- Powinni was wypatroszyć! Powiesić pod sufitem w lochach i patrzeć jak zdychacie!
Szedł przed nami i prawił kazania.
„...a wasze wnętrzności będą fruwały po całym zamku. Amen”.
- Jak to nie opuszczacie?!
- Normalnie, zostajemy.
- Nie możliwe! – psorka opadła na fotel
- Wiedziałem, że się pani ucieszy – powiedział Łapa
- Ale jak to możliwe?!
- Po prostu powiedziałem dyrkowi, że jak nas wyrzuci to ja wyskakuje przez okno i mój duch będzie go prześladował do końca życia – wyjaśnił Łapa
- Mnie rodzice też by zabili, więc pomogłabym Łapie.
- Ale najpierw przyszliby do mnie i wystraszyli, dostałbym zawału i byłoby nas trzech. Dyrek miałby nas na sumieniu i na dodatek przechlap do końca życia. A później pomagalibyśmy Irytowi.
- Wody... – wydyszała
Nie mogła uwierzyć, że coś tak idiotycznego przekonało Dumbledora. I wcale jej się nie dziwię.
- Zejść mi z oczu.
- Dobranoc.
- Dobra byłaby tylko bez was.
Zaraz. Zaraz. Czy McGonagall robi aluzję do... Czy oni i McGonagall...
Tak się odbył plan Huncwotów. Jaki z tego morał?
,,ŁAPA CZASEM MYŚLI!!"
Nie wierzę.
Ostatno, podczas ferii, gdy była w domu, matka nakrzyczała na Rudą, w jaki sposób odzywa się do Petunii i jej przyjaciół. Chodziło o tą wredną Clarie, przesłodzoną Elle i gadającym o świdrach Vernonie.
Ja wiem, że Vernon zaczął później pracować w fabryce świdrów, ale żeby aż tak je uwielbiał od lat szkolnych?
W końcu dzwon obwieszczył koniec przerwy i..
Może gong od razu?
Nauczycielka była wściekła. Nie lubiła, gdy ktoś jej przerywał.
-Słuchaj. Jak coś chcesz to podnieś ręke. - powiedziała a w jej głosie można było dostrzec nutę goryczy.
Przypomniało jej się, że jej matka – też nauczycielka – umarła na zawał, bo jakiś dzieciak nie podniósł ręki przed odpowiedzią. Ach, te smutne wspomnienia...
Cała klasa zamarła. Zwracać się do nowej nauczycielki na ,,ty"? Wszyscy byli pełni podziwu.
Cóż, jeśli imponuje im brak szacunku, to w porządku.
-PODNIES ŁAPĘ TY GŁUPI BACHORZE!
I wtedy zdarzyło sie coś, co zapisze się w historii Hogwartu:
James wyjął różdżkę i powiedział ,,Wingardium Leviosa" a SYRIUSZ uniósł się w górę i zawisł w powietrzu.
-COś ty zrobił? -zapytała wkurzona nauczycielka.
-Podniosłem łapę. Mój kolega ma takie przezwisko a ty mi kazałaś podnieś łapę więc to zrobiłem- powiedział.
Heh.
Tymczasem, znalazła się osoba, która nie była na OPCM.
Była to Jessica Renne.
Nie dość, że nie miała przyjaciół, zmarła jej matka i miała ojca pijaka( był charłakiem) to jeszcze problemy z sercem.
Tego dnia poczuła się wyjątkowo źle. Głowa ją bolała. Koleżanki z Dormitorium nie zawracały sobie nią głowy. Bo przecież- po co? Kaleka i tyle.
Problemy z sercem i od razu kaleka?
Po chwili biegły do Skrzydła szpitalnego.
-O matko! To Jessica!-krzyknęła pani Pomfy.-Ona ma problemy z sercem! Dzięki bogu, że ją przyniosłyście. Mogła umrzeć! Ale... jeszcze jeden taki zawał... i będzie po niej... Nie dość , że matka nie żyje, to ojciec pijak. A Jessica nie ma przyjaciół!
Nie wiem, co ma jedno do drugiego, ale dobra.
Lily chciała się zaprzyjaźnić z Jessicą. Wiedziała i wierzyła, że jej się to uda.
Taką wiedzę ma, że jeszcze musi się wiarą podpierać?
Otworzyła zaspane oczy.
A one ziewnęły.
Tafla jeziora mieniła się chyba pięcioma kolorami.
Czerwonym, zielonym, fioletowym, żółtym i różowym.
Dziwny pochód zwierząt zakańczała mała istotka biegnąca na końcu, ledwo widoczna z okna SS.
Mimo to Jessica postanowiła wyjąć karabin i ją zestrzelić.
Był to mały szczur.
Środek nocy. Wieża. Widzi szczura. Może jednak nie był on aż tak mały, co?
Chyba dam urlop mojej wyobraźni...- szepnęła
Ale płatny?
-Lily...LILY! LILY!- krzyczała Dorcas.
O Nieeee... Czy w każdym fanfiku o Huncwotach musi znaleźć się Dorcas?
Z ogromną niechęcią wstała i poszła do łazienki. Po 5 minutach wyszła.
-Wow! Lily! Jak ty szybko się ubrałaś, umalowałaś i uczesałaś!- powiedziała z podziwem Dor.
Jej poranna toaleta zajmowała jakieś półtora godziny. A czasem nawet więcej.
Jaki z tego wniosek? Dorcas bardziej nadaje się na boCHaterkę fanfika!
Po raz pierwszy w życiu, Ruda chciała aby lekcje się skończyły.
Pierwszy w życiu?! Gorsza od Hermiony...
Łóżko Jessici było pościelone, a kwiaty które dostała- leżały u pani Pomfy na biurku.
-Gdzie jest Jessica?- zapytała Lily.
-Jessica... Zmarła pięć minut temu. Mówiła, abym ci to przekazała.
Pielęgniarka wręczyła jej pergamin
Zmarła pięć minut temu i już pozbyli się ciała?! Wyczuwam jakiś przekręt. Na pewno sprzedali ją na organy.
Polubiłam cię. I Jamesa też. Mam nadzieję, że kiedyś będziecie razem. Wiem, że drażni cię ten temat, ale uszanuj słowa umierającej.
Ha! I już wiemy, dlaczego rodzice Harry’ego się zeszli! Żeby uszanować ostatnią wolę Jessici!
Nie wiem, jak jest tam na górze. Pewnie wkrótce się dowiem. Mam nadzieję, że zobaczę moich rodziców. Tak za nimi tęsknię...
Gdzie? Na strychu? Całkiem przytulnie, tylko twój ojciec siedzi na kanapie i pije, a zwłoki matki trochę podgniły.
Moim ostatnim życzeniem jest to, abyś po mnie nie płakała.
(...)
Lily nie mogła opanować łez. Padła na łóżko Jessici i krzyczała. Pani Pomfy próbowała ją uspokoić, ale to tylko pogorszyło sprawę. Ruda rozcięła sobie rękę o kant szafki. Zaczęła krwawić. Nic nie widziała. Przewróciła się. Uderzyła głową o rant łóżka. Ostatnie, co usłyszała to krzyk Potter’a. Zemdlała.
Grunt to uszanować ostatnią wolę umarłej z właściwą sobie histe... e, gracją, gracją!
Nagle wstała. Spojrzała na kalendarz. Spała więc tylko kilka godzin.
-Gdzie pani Pomfy?- zapytała ostro.
- Chcę dostać lewą nerkę Jessici! – wrzasnęła.
Córka wielu rodziców i Farma Malfoyów
Jak obiecałam, nowa analiza! Blog znajduje się
TUTAJ. Ostrzegam: grafomania w czystej postaci. Cudem udało mi się przez to przebrnąć. Ogromna prośba do aŁtroki: czy mogłabyś używać tylko tych słów, których znaczenie w pełni rozumiesz? Bardzo ułatwiłoby to odbiór.
[podpis aŁtorki]: Invidia córka najczystszej z czystych Krwi
Córka Krwi! No, tego jeszcze nie było.
O Bohaterach:
Invidia Marvolo Ridlle
Kobieta czy mężczyzna – oto jest pytanie.
Invidia zabijająca wzrokiem
...jak nożem.
mroczna jak noc
...podczas pełni Księżyca.
młoda kobieta
A jednak!
Jej wzrok budził respekt i obawę, wykańczała ludzi nie tylko słabych psychicznie również tych potężnych…
Hej, moment... Zabijała wzrokiem? Córka Voldemorta? Chyba już wiem, po co naprawdę mu był ten bazyliszek...
Inteligentną i pomysłową. Nie będzie bronią przeciwko Ojcu… będzie bronią Ojca…
Zostanie transmutowana w żyletkę.
Jej magiczna moc pozwala zamieniać jej się w czarnego konia i błękitnookiego orła…
Jednocześnie.
Draco, szaroniebieskooki blondyn.
Po co dodawać imię? Opis oczu i włosów powiedziałby mi wszystko.
O zniszczonym sercu
Za dużo cholesterolu?
i potężnym umyśle.
Draco – nowe wcielenie Einsteina.
Wszystkie uczucia, które choć nie duże posiada
Głodzi je, to i nie rosną.
Niezwykle zabawny ale i stonowany.
Ubiera się w stonowane kolory, znaczy. Bladoróżowy, fiołkowy...
Nienawidzący zakazów nakazów i innych ,,-azów…”
Razów, okazów, pokazów, wykazów, wyrazów...
I... akcja!
-oh Narcyzo jeszcze 5 min przecież są wakacje- mruknełam, poczym zakryła się szczeleni kołdra z nadzieja na kilka chwil błogiego objecia morfeusza...
Niestety, Morfeusz postanowił już wstać.
-Draco idź ja obudź, może ciebie posłucha- rozkazała Narcyza
Jak ją walnie Cruciatusem, to może...
Zawrócił i ruszył w stronę pokoju pięknej szatynki, poprzez kręte korytarze i zakamarki willi państwa Malfoy’ów.
Tylko po co on przez te zakamarki chodził, jeśli wiedział, czego szuka? Nie zna się własnego domu, co?
z widokiem na pastwiska i stajnie rodziny
*Wyobraża sobie Lucjusza na koniu, z fajką w zębach, lassem zaganiającego krowy do obory*
A w śród nich leżała zakryta kołdra po czubek nosa młoda panna. Chłopak wszedł do środka
Znaczy, pod kołdrę? Khm...
-Wiem ze tu jesteś...-Stwierdziłą pełnym przekonaniem
Ciekawe, jak można stwierdzać przekonaniem. Czy to boli?
nie wykonując najmniejszego ruchu podążył ku brunetce stanął nad nią..
Niezły jest.
Zaczął się zbliżać niczym kochanek ślepo prowadzony przez miłość..
A zamknął chociaż oczy?
O tak Draco był SWIETNYM aktorem, był juz bardzo blisko..
To był świetnym aktorem, czy było mu do tego blisko? Zdecyduj się!
,,Czyżbym rozkochała w sobie Dracona bezuczuciowego człowieka??”
O, cudotwórczyni!
O cal od jej ust ona nieprotestowa i nagle uśmiechną się łobuzersko i pokuj wypełnił paniczny śmiech panny Ridlle’y
Jak to będzie po polsku?
podążając ku szafie, usidlam przed nią i....
Usidliła Draco przed szafą. I to będąc w ruchu!
-a jak myślisz??-
-dobra po pierwsze ja nie myślę,
Dobrze, że się przyznała już na początku
po drugie grzecznej panie malfoy, grzeczniej!
Co za bezczelność! Śmiał do niej powiedzieć „a jak myślisz??”
Poczuła ze dostała czymś w głowę, czymś miękkim i niedużym
Kotkiem.
Draco wyczuł ze dziewczyna ma dobry humor i wykorzystał to
Ja o nic nie pytam.
przyglądał się im wysoka szczupła blondynka lustrzane odbicie Dracona
Blondynka rodzaju męskiego – idealne podsumowanie Dracona.
lustrzane odbicie Dracona jednak miał inny noc i usta
Inne usta można zwalić na zniekształcenia obrazu, ale żeby inna noc?
- Draco, wydaje mi się ze prosiłam Cię o obudzenie Invidi a nie o duszenie jej poduszka - powiedziała sympatycznie Narcyza
Bo gdyby prosiła o duszenie, nie byłaby tak sympatyczna.
-i tak cię dorwę!!- krzyczał do drzwi, które zamknęły mu się przed nosem
Biedny Draco, nawet drzwi przed nim uciekają.
odkręcając wodę w prysznicu, w której zginęły słowa arystokraty
Nie dość, że drzwi przed nim uciekają, to jeszcze gubi słowa pod wodą. Biedny Draco.
Kilka chwil później, dało się słyszeć w willi arystokratów śmiech dwojga prawie dorosłych nastolatków. Wyraźnie cos się działo…
Na pewno napadł ich facet z gumową kaczuszką zamiast różdżki. To by wyjaśniało ich śmiech.
Lucjusz jednoznacznie próbował sprowadzić dzieci na zimę
... ale niestety zdechły mu wszystkie konie.
Lucjusz dorosły mężczyzną z pięknymi rysami twarzy, ślicznymi wyraźnymi niebieskimi oczami
Całe szczęście, że wyraźne! Piksele nie komponowałyby się dobrze z jego pięknymi rysami.
charakterystycznymi, praktycznie, białymi z nutką żółci prostymi włosami do ramion
Ta nutka żółci to wplecione piórko kanarka, nie myślcie tylko, że Lucek sobie robi pasemka.
prostymi włosami do ramion, które choć krótsze odziedziczył Draco
A nauczycielka biologii zawsze mi mówiła, że długość włosów nie jest dziedziczna!
Lecz delikatne miękkie usta i lekko zadarty nos miał wyraźnie po Matce.
Borskiej.
-Dzień dobry Lucjuszu- Invidia przywitała się, a Draco jako dżentelmenem pomógł jej usiąść przy stole
Sama nie dawała sobie rady z tak trudnymi czynnościami.
- Draco, wiesz, co ja sadze takim ubiorze,- skrytykował golą klatkę, powycierane dżinsy, postrzępione za kolanem i włosy w nieładzie
Włosy jako ubiór? Czyżby Draco nosił perukę?
w czarnej rozpiętej do połowy czarnej koszuli
Zaraz, co czarnego i rozpiętego do połowy czarnej koszuli miał na sobie Draco?
Gdy dziewczyna opuściła pomieszczenie zaczęła poważnie bać się o swoje Zycie..
...Bo zobaczyła wielkie „Ż” wyryte na drzwiach. Znak Zielonego Żuczka.
Przy nim mogła płakać śmiać się, przyznawać do bólu porażki i zwycięstwa… reszta świata znał ją jako niezłamana i nieczuła Invidia Aenay Marvolo Ridlley to samo dotyczyło Dracona…
Jego też reszta świata znała jako Invidię Aenay Marvolo Riddley? No, w sumie Marvolo to męskie imię...
Obydwoje znudzeni całodniowym upałem, późnym popołudniem udali się do stajni
...żeby sobie poganiać za bydłem.
Invidia miała tam 5 swoich koni, 2 czarne pegazy i jednego białego zwykłego mugolskiego fryzyjskiego konia,(wyjątkową rzadkość)
Bo zwykłe mugolskie konie są o wiele rzadsze niż pegazy. Czarne pegazy.
oraz konia niezwykłego, pokroj jednorożca lecz takiego który staje sie straznikiem osoby którą zaakceptuje a potrafi zaakceptowac tylko jedną... Miał niessamowite niepoznane zdolności które wciąz odkryw sie na nowo. Był on prezętem od ojca.
Piękny koloru dojzałej kawy pręzący sie ogier. Tak niewątpliwie był niezwykły...
Mary Sue na farmie, to i konie musi mieć niezwykłe.
Dwoje młodych ludzi nie znających przyszłości podążało leśną ścieżką jednorazowej przejażdżki…
To jest takie głębokie, że chyba się utopię.
-Jeśli potrafisz łap mnie!!!- dziewczyna o ciemnych włosach dała wyraźny sygnał swojemu wierzchowcowi aby zostawił myśli i ruszył z nią w tan…
Niestety, jej wierzchowiec miał dziurawe ręce, więc ją upuścił. Zresztą był marnym tancerzem.
Niesamowity widok ogarniał chłopaka…
Był niemal namacalny...
dziewczyna o nienagannej urodzie i kuszącym ciele, galopowała na nieokrzesanym rumaku przed siebie.. Włosy rozwiewające się pod wpływem pędu były niczym marzenia pędzące za dziewczyną… Kwiaty i trawa które pokrywały łąkę dopełniały uroku całej sytuacji… A słońce chylące się ku zachodowi nadawała całemu zjawisku swojego rodzaju zmysłowości i seksowności…
Nie każcie mi tego komentować. Toż to jest tak piENkne i cÓdowne, że żadnymi słowami temu nie dorównam.
I pomyśleć że w ciągu niecałej sekundy chłopak zdążył określić ten widok i zatopić się w nim…
Wybaczcie, komentarza nie będzie, te zdanie odebrało mi zdolność mowy.
-Zobacz…- zaczęła dziewczyna zeskakując z konia, Stali
Fajne imię dla konia.
na wzgórzu z którego widzieli nienaruszona naturę …
Wątpię, czy po lekturze tego blogaska, moja psychika będzie równie nienaruszona.
pośród gór zachodziło słonce…
Mam nadzieję, że nie skaleczyło się o żaden szczyt.
Invi usiadła pod drzewem i z całą sobą napajała się niesamowitym widokiem..
Pić widok przez skórę, to dopiero. Może to przez gadzie geny?
Tak pomimo jej ojca ona miał uczucia… Chłopak zauważył to dopiero po chwili i dosiadł się do niej….
Nie usiadłby, gdyby nie zauważył uczuć. Bo to by mogło być niebezpieczne.
Z boku niczym dwoje kochanków w realiach dwoje dążących do celu ludzi…
To zdanie (tworzące cały akapit!) musiałam przeczytać przynajmniej 5 razy, zanim dotarło do mnie, co aŁtorka mogła mieć na myśli. Nie ma tak łatwo, sami spróbujcie zrozumieć, o co tu chodzi.
Nawet nie zauważyli kiedy ona położyła głowę na jego torsie a on delikatnie gładził ręką jej ramie…
Grunt to samoświadomość i koordynacja ruchowa.
Prowadzeni za rękę przez romantyzm sytuacji… oddali się w jej ramiona z pełną tego świadomością i pożądaniem…
Khm... Znaczy, tak we trójkę?...
Oboje wiedzieli ze to jedna z kolejnych chwil która prowadzi do nikąd … Która jest tylko kolejna chwilą….
Jakież to podniosłe! Aż się wzruszyłam! *idzie wyryć te zdanie na swojej ścianie*
-Wiesz że musimy już wracać..?- Draco nieśmiało lecz stanowczo przerwał ten epizod ich życia…
Psychika Żuczka nieśmiało lecz stanowczo żąda przerwania tego epizodu życia, jakim jest analiza tego blogaska, ale dzielna Żuczek wraca do analizy.
-Wiem…- wstała.. wsiadła na konia. Spojrzała pytająco na chłopak który nadal siedział pod drzewem i wpatrywał się w nią pytająco.
I się tak pytająco wpatrywali w siebie przez cztery godziny.
Poczym sam wstał westchnął co nie umknęło Ridleyównie i dosiadł konie…
Oto nowy bohater – Poczym. Potrafi sam wstawać i jeździć na kilku koniach na raz. Taki zdolny.
Wracali do domu Draco z niemałym mętlikiem w głowie Sam nie wiedziała dla czego ale nie przejmował się tym zbytni
A teraz pojawia się nowa bohaterka – Sam. Biedactwo, nawet Draco się nią nie przejmuje.
Ona szczerze obojętna… Wracała tak naprawdę nie wiedziała do czego.
Na farmę Malfoyów?
Jedno było pewne tej nocy nie spędzi SA.ma
Spędzi ją w szpitalu psychiatrycznym z piątką innych pacjentów na oddziale.
-Magnusie zajmij się proszę końmi - Invidia oddała Anara ręce stajennego
...ten jednak był osłabiony po grypie i ręce mu się ugięły pod ciężarem konia.
Narcyza była dla Invidi właściwe matką…
To ilu rodziców w końcu miała ta Invidia? Czworo?
Jednak nie łączyło ich nic szczególnego same podstawy..
Zrosły się stopami, czy jak?
Niebieskooki mężczyzna stał oparty, jasne dżinsy i rozpięta koszula niesamowicie dodawały mu seksowności..
Opierał się o powietrze, rzecz jasna.
A wyrzeźbiony tors przyciągnął już niejedna panienkę do Panicza Malfoya…
Szczególnie zainteresowane były studentki sztuki.
włosy kaskadami odpadające na czoło
O, to Draco już łysieje? W tak młodym wieku?
dłuższe włosy kaskadami odpadające na czoło i oczy dodawały mu tajemniczości i chciwości oraz czegoś delikatnego i pożądanego
Ke?
Która również oparła się o balkon
Ha! To on o balkon się opierał? A przy okazji poznajemy nową bohaterkę o tajemniczym imieniu.
- Aha…- nie wybuchła, nie uśmiechnęła się… chyba nawet nie miał za złe Draconowi ze wiedział i nie powiedział…
Bo gdyby się uśmiechnęła, znaczyłoby to, że jest wprost niewyobrażalnie na niego wściekła.
Wyszła z balkonu
... i skręciła sobie kark.
Trójka dorosłych ludzi siedziała w jadalni, pomimo swoje obecności każde z nich było daleko od tego miejsca
Czyli że co? Rozszczepili się?
a Draco On, najprawdopodobniej siedział żeby siedzieć…
...trening bowiem czyni mistrza.
Nagle usłyszeli upragniony dźwięk trzaśnięcia drzwiami.
Takim to łatwo spełnić marzenia.
Tom Riddl’e już nie jak niegdyś, krótkie czarne włosy twarz przybrała naturalny kolor
Czyli że Voldy miał zarost na twarzy?
twarz przybrała naturalny kolor, wraz z ciemną karnacją
Że się powtórzę: ke?
nieduży zgrabny nos
Niestety, w porównaniu z tymi wąskimi szparkami i tak był ogromny.
oraz prawdziwie czarne oczy.
Bo te czerwone to sztuczne były.
Wyglądał jak człowiek
O kurczę.
jednak choćby wzrok uświadamiał
Uświadamiający wzrok?!
o jego bezduszności i złu które przeszywały go na wskroś
Niczym strzały.
Invidia, ubrana w długą czarną suknie z gorsetem, która idealnie podkreślała jej zalety
Ha! To zupełnie jak w RPG! Czarna suknia: KP + 1, Charyzma +3.
jednocześnie dawała jej mnóstwo elegancji
W prezencie, jak wróżka.
Ojciec oplótł swoja jedyna córkę rękami
Jak więzami.
rękami które zakrywały ciemne szaty.
To dopiero szerokie ręce.
Był okrutny ale ona była dla niego najważniejsza…
Zastanawia mnie, czy to aby na pewno są właściwe relacje między ojcem a córką.
-Dziedzic Malfoyów…- stwierdził to z lekką ironia jak i pochwałą
*Usiłuje sobie wyobrazić ton jego głosu*
-Narcyzo czy Rookwood wykonał swoje zadanie- zapytał z sarkazmem i nieukrywaną złością…
*Wyjechała na Hawaje w poszukiwaniu sarkazmu*
-tak...- nie był sentymentalny, widać było jedynie błysk w oku, agresje i pasje połączoną z władzą gdy, spojrzał na pudełko…
Yyy... Pudełkofil?
-Tak ciekawi mnie to, Twój wzrok był taki...- wyraźnie nie wiedziała jak i co ma powiedzieć nie dało się tego określić jednym słowem…
*Podpowiada* Pudełkofilski?
Położył pudełko przed dziewczyną, był pewien tego co robi choć kładąc je obawiał się czegoś On WIELKI Pan i Władca… najzwyczajniej się zawahał
Nie chcę wiedzieć, co on zamierza z tym pudełkiem robić.
Córka nocy mogła ale chyba niebyła zainteresowana poznawaniem jej myśli…
Córka NOCY? Dwóch ojców i trzy matki to chyba jednak lekkie przegięcie, nie?
-ykhym- znacząco dało znać ze nadal jest w pomieszczeniu i ma w tym cel
Bardzo interesowne musi być te Znacząco.
spojrzał na kobietę stojącą w progu w czarnej długiej sukni z rozwianymi włosami która wyglądała jak córka samego szatana
Bo tak właściwie to nią była, ale Lucek nie musi o tym wiedzieć. Ha, i mamy szóstego rodzica do pary!
-Czy mógłbyś mi pomóc?- tu pokazała zawartość swojej dłoni, nadal patrząc wprost w głębie Lucjuszowych oczu, on nie był jej dłużny, nie spojrzał nawet na rękę wpatrywał się w jej oczy z ogromną zachłannością jak i z całkowitym opanowaniem.. niby obojętnie, jednak…
No to jej pomógł.
jej kobiece ruchy niezwykłe ciało nie pozwalało obojętnie przejść
Musiała więc przechodzić bez obojętności.
Mężczyzna pomimo zewnętrznego spokoju w środku pragnął jej do szaleństwa… Pociągłą go..
Go to jakaś nowa bohaterka, która jest pociągła?
A Ona dziś była do obłędu zaintrygowana zawartością pudełka nie zdając sobie sprawy jak bardzo czaruje sobą…
Nieładnie, czary nieświadome to tylko przed pójściem do Hogwartu.
Weszli do dużego stonowanego pomieszczenia, po lewej stronie było 5 ogromnych okien które teraz wpuszczały blask księżyca, który za kilak dni miał być już w pełni po prawej stronie stało biurko a na ścianie w której były drzwi wisiał obraz , na którym siedziała w wysokim fotelu najprawdopodobniej przodek rodu Malfoyów, na co wskazywało Na wprost obrazu stało kilkanaście regałów z księgami. Był to gabinet Lucjusza wraz z małą biblioteka, i tarasem przy 2 oknie
Chyba znalazłam kandydatkę na nagrodę w kategorii „Opis pomieszczenia”.
Ujrzała niebieski brylant oprawiony platyną który w środku miał figurkę konia z wężem u boku i orłem u góry. Tak małe a tak idealne i dokładne… niespotykane i niepowtarzalne
*Żuczek naprawdę próbuje to sobie wyobrazić, ale niestety logika jej na to nie pozwala.*
Gdy ujęła o w ręce poczuła się bezsilna i wszechmogąca zarazem… jakby miał zemdleć i odlecieć…Ten stan trwał ułamki sekundy…
Nie za dużo tego czasu na pojęcie targających nią uczuć? Ja się głowię już od wczoraj i nadal nie potrafię sobie tego wyobrazić.
-Koń oznacza samą Ciebie, Wąż wroga, Orzeł, orzeł oznacza osobę obdarzoną twoją miłością…Nauczysz się z czasem tego medalionu.
Tutaj z kolei ja wykażę się większą pojętnością, bo już wiem, co ma oznaczać co... Chociaż niekoniecznie rozumiem, o co chodzi, szczególnie z tym orłem.
Możesz przechowywać w nim swoje myśli najbezpieczniejsze miejsce na to, masz do nich dostęp TYLKO ty… Nawet sam Czarny Pan nie będzie mógł ich odczytać…
Dostała to oczywiście od Voldemorta. Już widzę, jak Voldy wykazuje się takim zaufaniem w stosunku do kogokolwiek.
Będzie ci Pomocny w bardzo wielu sytuacjach… da ci dostęp do największych i najstraszniejszych rodzajów magii.
A prościej: oto medalion dla Mary Sue!
Udała się do swojego pokoju gdzie nie używając różdżki ani rąk rozwiązała gorset zrzuciła z siebie wraz z suknią w samej bieliźnie weszła do łazienki odkręciła kurki z wodą dolała kilka kropel aromatu wanilii i weszła do wanny…
Oczywiście wszystko to bez używania rąk. Prościzna.
Zapach wanilii drażniący jej nozdrza uspokajał i ukajał wszelkie bóle.
To drażnił czy uspokajał? I jak zapach może się kajać?
Jednak jedno pytanie nie pozwoliło jej dojść do łóżka i oddać się w objęcia morfeusza…
„Czy ty mnie zdradzasz?”
Lucjusz powiedział to tak melodyjnym głosem tak spokojnym i kojącym.
Yyy... Lucek? Wszystko w porządku?
wstała zamyślona pełna wdzięku i błogiej nieświadomości jak bardzo kusi sobą, zaczynając od delikatnych ramion przez bogaty biust zgrabne pośladki po pełne gracji nogi, które prowadziły diablice ze firanę tarasu…
Komentarz diabli wzięli. Albo diablice. Czuję się przytłoczona.
Przystanął w drzwiach patrzył jak delikatny zefir figlarnie zabawia się włosami dziewczyny jednocześnie przesuwając dół koszuli to w prawo to w lewo… Jakby bał się ze zaplami ten ideał..
Figlarny i delikatny zefir ideały plamiący?
Lucjusz… dorosły mężczyzna w ciemnych bokserkach z narzuconą byle jak koszulą,
Świetne podsumowanie bohatera! Chociaż nie wiem, po kie licho narzucać koszulę na bokserki.
ukazywał swoją umięśnioną pierś na której kilka blizn nadawało mu męskości,
Bo tak poza tym to pierś damska była.
platynowe włosy przy świetle księżyca miały kolor grzywy jednorożca, które delikatnie poddawały się podmuchom wiatru poczym uwodzicielsko opadały na umięśnione ramiona,
*Wyobraża sobie włosy Lucjusza i Ómiera ze śmiechu* Prawie tak żywe, jak te Meduzy!
głębokie błękitno-stalowe oczy które przeszywały na wskroś delikatny szarmancki uśmiech zadarty nos,
Bo tak naprawdę to nie oczy, a strzały były. Stalowe.
był naprawdę przystojny i pełen seksu…
Li tam, na tym blogasku wszystko jest pełne seksu, nie wyłączając Słońca.
stał za nią nadal jeżdżąc palcami po jej gładkiej skórze…
Jak motocyklem.
idąc ku gurze delikatnie musnął jej usta swoimi
Masz na myśli guru?
zjeżdżał niżej i wyżej
Zjeżdżał wyżej? Tutaj chyba wszystko jest możliwe.
bawiła się włosami wplątywała w nie swoje palce…
Niestety, nie dało się ich później wyplątać, więc Lucek musiał pożegnać się ze swoją platynową grzywą jednorożca.
znów całował ja po szuji
Lucjusz, Invidia, guru, szuja... Ile osób występuje w tej scenie?
zaniósł na miękki dywan prze kominkiem w który wciąż palił się ogień
Ale żeby tak na płonącym dywanie?
Lucjusz był bardzo zmysłowy nie opuszczał żadnego punktu czy pod punkciku
No to się musiał sporo napocić.
był niesamowicie delikatny ale też ekstremalnie agresywny
Bo oczywiście jedno wcale nie wyklucza drugiego.
A na deser tytuł bloga:
Invidia zachłanna córka ciemności.
I mamy siódmego rodzica do kompletu.
Draco, Mary Sue i różowa sowa
A jednak ja też wybyłam z myloga. Zobaczymy, jak powiedzie mi się tutaj. Dzisiaj analiza krótko, napisałam ją dość dawno temu i kiedyś miałam dokończyć, ale ostatecznie z tego zrezygnowałam i tak mi się walała po komputerze. Za kilka dni pojawi się nowa, dłuższa. Szablon zmienię na normalny jak tylko dostanę się na myloga.
Blog analizowany znajduje się
TUTAJ.
Już czwarty rok gniję w Hogwarcie.
„Wczoraj na przykład odpadło mi ucho”.
wyszedł z niego sam wielki Lord Voldemort. Będę taki jak on.
Pognij jeszcze z rok, a nos sam ci odpadnie.
- W tym roku, w Hogwarcie stanie się coś niezwykłego. Niesamowitego. W tym roku odbędzie się Turniej Trójmagiczny.
Cóż za emocje.
O popatrzcie. Potter zainteresował się płcią przeciwną ... Wystarczy spojrzeć w jaki sposób patrzy na Viktora Kruma, a widać, że to miłość od pierwszego wejrzenia.
O tak, Krum jest wyjątkowo kobiecy.
Teraz wystarczy trzymać się jak najdalej od tej przeklętej Pensy
Malfoy, który unika pieniędzy?
szybko pobiec do dormitorium chłopców. Chociaż nie. Tam też nie jest bezpiecznie.
Bo ktoś może cię... Hm, może lepiej nie będę kończyć tej myśli.
mieszkam z małpiszonami, które się nie myją ... innymi słowy Crabb I Goyle
Crabb I Goyle królem małpiszonów, które się nie myją. A gdzie drugi małpiszon?
- Draco, zaczekaj.
- Czego chcesz?
- Słyszałeś?
Nie skomentuje tego.
Pewnie, bo i po co ma komentować swoje własne słowa?
Kiedy tylko sowa (również różowa) pojawiła się na horyzoncie
Różowa sowa?! Została wytarzana w brokacie, czy jak?
- Chodź, siadaj i jedz. Popatrz nawet zrobiłam dla Ciebie śniadanie.
Czyżby strajk skrzatów domowych? Hermiona się ucieszy.
- Zamknij się Malfoy.
- Nie używaj mojego nazwiska bo się wytrze, szlamo.!
Ścieralne nazwisko?
- Nastąpiła trochę nietypowa sprawa. Do naszej szkoły przybyła nowa uczennica w waszym wieku.
Bardzo nietypowa sprawa, która ma miejsce na co drugim blogu.
A skoro sam Snape mówi o niej z szacunkiem oznacza, że jest kimś bardziej uzdolnionym i ważnym.
Co oczywiście też jest bardzo nietypowe.
[Snape]- Aha, no i oczywiście jeszcze jedno, Panie Potter, mam nadzieję, że w tym roku, nie będzie nam pan udowadniał o swojej ... inności.
Chyba nie załapałam. I chyba wolę nie łapać.
A w dodatku szatan Slitherińska bardzo ładnie podkreślała jej urodę.
Szatan podkreślający urodę?! Ekhm... To gdzie ona go miała?
Kurde, oczym ja myślę.
Faktycznie, myślenie oczami to zły pomysł.
Ty, Carbb i Goyle nie dajecie mi żyć.
Może „Garb”?
- Tak. Moja rodzina to zagożali fani Voldemorta.
Mają nawet jego zdjęcie z autografem.
- Voldemort nie jest bogiem, żeby go wyznawać.
No nie. Czekajcie chwilę. *idzie się pozbyć swojego ołtarzyka ku czci Voldemorta*
Uwież mi, że nie łatwo jest wytrzymać w szkole
Może raczej „wsadź mnie do wieży, bo nie mogę wytrzymać w szkole”?
nie łatwo jest wytrzymać w szkole w której na kardzym kroku można słyszeć pisk dziewczyn, albo nikt się nie bije.
Pewnie, bo bójki to najlepszy element szkoły.
- Tak więc ... Seszen ... Dlaczego akurat Slytherin?
- To chyba wydaje się być oczywiste. Moi rodzice są czarodziejami czystej krwi. Nie ma w nas ani kropli mugolskiej krwi. Poza tym są wiernymi poddanymi Voldemorta.
A ja, głupia, myślałam, że do Slytherinu trafia się ze względu na spryt, ambicję i inne takie...
- Uczyli was zaklęć niewymownych?
- Nie.
- Więc jak?
- Nie wiem jak. Poprostu potrafię.
Łał. Nie powiem zrobiła na mnie wrażenie.
Oj, Draco, a czegoś ty się spodziewał po Mary Sue?
- To tylko szczęście Potter'a
- A ja uważam, że jest on całkiem sympatyczny.
A ja chyba mam pecha. Czy to znaczy, że też jestem całkiem sympatyczna?
- Mnie róznież Seszen. Co tam nowego w domu? Nadal cię nienawidzą?
- Tak jak zawsze. Natomiast nadal mam Victrim.
To w końcu nienawidzą jej, czy nie? Bo te „natomiast” mnie zmyliło.
Seszen powędrowała do stołu Gryfonów. Widać, że znała ich już wcześniej, gdyż ze wszytkimi przywitała się ... pzyjacielskim uściskiem?
Czy aby jej nie zmiażdżyli, kiedy ją uściskali wszyscy naraz?
Od tej pory zresztą nie mieszkam razem z wami w pokoju. Już się zakwaterowałem gdzie indziej.
Na Tahiti?
Ja natomiast uderzyłem o ścianę z niewielką siłą, ale wystarczającą by odczuć to w przyszłości.
Od razu tego nie poczuł, musiało najpierw do niego dotrzeć, że w coś walnął.
Granger coś szepnęła Blacked do ucha nim odprowadziła mnie do skrzydła szpitalnego.
Hermiona odprowadziła Malfoya do skrzydła szpitalnego?
Obudziłem się dopiero dwa dni później.
Faktycznie, lekko w tę ścianę rąbnął.
Czeka cię tam gość którego musisz przekonać do naszego domu.
- Kto to taki, panie profesorze.
- Viktor Krum.
A co, Viktor przenosi się do Hogwartu na stałe?
Po oprowadzeniu Kruma po całej szkole byłem tak śmiertelnie zmęczony, że jak najszybciej się z nim pożegnałem i popełzłem do Dormitorium.
Prawdziwy Ślizgon zawsze pełza.
Myślałem, że jestem martwy już przed wejściem, jednak to byłe błąd. Umarłem dopiero w pokoju wspólnym.
Zombie!
Następnego dnia mieliśmy Obronę Przed Czarną Magią z Alastorem Moodym. Wolę nie opisywać jak wyglądał bo jest to nazbyt skomplikowane.
Tak to jest, jak się nie chodziło do mugolskiej szkoły na biologię.
- Jakie jeszcze znacie zaklęcia niewybaczalne. Panno Granger?
- Avada Kadavera.
- Oh tak. Śmiertelne zaklęcie któremu nie oparli się najwięksi czaradzieje prócz ...
Prócz słynnego Harr'ego Potter'a.
- ... dwójki osób, dzieci.
- DWÓJKI?!
- Tak. Oczywiście każdy wie, że jednym z nich jest pan Potter. Ale nieliczni wiedzą kim jest druga osoba.
Ja wiem! To ta nasza Mary Sue. Mogę się założyć.
Michael? Co za Michael? Czemu ona gada z kimś z Durmstrang'u? Przecież to ... nienormalne.!
Bo Ci z Durmstrangu to nie ludzie są.
- No jasne. Nie ma to jak być sławniejszym od samego Viktora, nie?
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak o tym marzę. Ty przynajmniej latasz lepiej od niego na miotle, a ja ... szkoda gadać.
Nasza droga Mary lata na miotle lepiej od Victora Kruma. Kto by się spodziewał.
Od dzisiaj można wrzucać swoje nazwiska do Czary Ognia. W sumie strasznie głupia ta nazwa.
O wiele lepsza by była „Czarna Orgia”.
Każdy ma parcie na szkło.
Co proszę?
Karkarow pewnie przestał by "lubić" Dumbledora.
Ekhm... Co miał sugerować ten cudzysłów? Albo nie, cofam pytanie.
Tak więc na wielkiej wieczerzy mają się wszyscy spotkać i zobaczyć kto tym razem ma zaszczyt być wybrańcem.
Wybrańcem? To oni się zmieniają? A ja myślałam, że Harry...
Szybkim krokiem usiadłem koło Blacked. Strasznie mnie zainteresowała swoją przeszłością. A jeżeli wróżbiarstwo to prawda to jest to najlepszy sposób aby ją poznać.
A mi się wydawało, że wróżbiarstwo to od przyszłości jest...
- Co ty robisz?
- Nic Sprawiasz, że ratujesz mi życie.
- Co?
- Domyśl się.
Mam nadzieję, że ona jest mądrzejsza, bo ja nic nie rozumiem.
- Otóż Pensy od zawsze była moją sąsiadką. Jakoś nigdy za nią nie przepadałam, ale ona na mój widok reagowała mniej więcej tak jak na twój.
Czyżby Pansy – a właściwie „Pensy” - była bi?
Żaden czarodziej ani czarownica nie opanowali zaklęć niewybaczalnych w tak szybkim tępię.
Tępi? Niewybaczalne? A myślałam, że Draco to raczej zwolennikiem Voldiego jest.
Wyszliśmy z lochów i niezbyt zgrabnym tłumem podążaliśmy tam gdzie wszyscy
Chciałabym zobaczyć zgrabny tłum. Musiałby się chyba składać z samych modelek.
Wskazał na kilkoro uczniów którzy wyskakiwali z miejsc jak z procy.
Katapultujące siedzenia? Czego to ludzie nie wymyślą.
Muszę przyznać, że to dosyć oryginalny pomysł. Fajnie by było gdyby tak Potter'a wyrzucić i może wylądowałby w Czarze. A jak sama nazwa wskazuje jest to Czara Ognia, więc kretyn by to na długo zapamiętał.
„Czara Ognia, jak sama nazwa wskazuje, to Czara Ognia”. Twoja zdolność dedukcji jest olśniewająca.
Dumbledor wyszedł na środek i zastukał różdżką w Czarę Ognia. Z niej opadło złote "opakowanie"
Sreberko? Znaczy, złotko?
następnie zapłonęła niebieskim ogniem.
Ups, chyba zaczęła się palić w całości.
- Fleur Delacour.
Krzyk i pisk małych plastikowych dziewczynek spod ściany.
Zabawki Ożywają, część 1.
Czara Ognia błysnęła po raz czwarty.
- O nie!
- Co się dzieje, Blecked!
- To znaczy, że został wybrany H...
- ...arry Potter!
Skąd wiedziała?
Bo to Mary Sue jest.
- Ty Draco, leć do lochu. Ja idę na błonie
Albo ta błona jest wyjątkowo mocna, albo nasza Mary wyjątkowo lekka.
- Naprawdę tylko tyle, panno Blacked?
- Przecież już panu mówiłam. Nie mam na to wpływu. To tylko sny.
- Co jak co, ale to nie są tylko sny, panno Blacked, skoro potrafią znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości.
I nawet ma prorocze sny!
Ja już wiem wystarczająco dużo, by stwierdzić, że Seszen Blacked jest inna niż wszyscy. Zdecydowanie inna.
A czego się spodziewał po Mary Sue?
Obserwuje mnie? Ona ma zamiar udawać drzewo chcąc mnie podsłuchiwać.
Nie lepiej udawać trawę? Albo chmurki na niebie?
No więc teraz siedzimy pod tym drzewem nad jeziorem. No to zonk ...
Masz na myśli sklep Zonka? Nad jeziorem Hogwarckim?
- Użyła zaklęcia. Zaklęcia niewybaczalnego.
- Jakiego?
- Oh, Draco. To takie straszne. Obyś nigdy nie doświadczył tego co ja.
- Pensy, powiesz wreszcie.
- ...c...io...
Płakała. Nie dosłyszałem tego co do mnie przed chwilą powiedziała.
- Pensy możesz powtórzyć?
- Użyła zaklęcia tworzącego krwawiące rany na całym ciele.
W zastraszającym tempie poszerzają tę listę niewybaczalnych.
Osoba którą darzyłem szacunkiem stała się bezlitosna.
Nie wiedziałam, że Draco ma aż tak wysokie poczucie moralności.
Zupełnie przemoczona. Rozejrzała się dookoła i otarła z płaszcza wodę. Na podłodze pozostawiła czerwone ślady.
”I like when the red water comes out”, jakby to powiedział Salad Fingers.
- Na spacerze.
- W deszczu? Pogrzało?
Raczej zmoczyło.
- Już wiem to co chciałeś wiedzieć.
- Nieprawda.
- CO?
- Draco, ty nie tego chciałeś się dowiedzieć.
Zna go lepiej, niż on sam siebie.
No właśnie, Blacked. Ona również jest wśród wianuszka otaczającego Potter'a. W dodatku widać, że mają coś ze sobą wspólnego. Tylko co?
Och, zapewne to oni oboje przeżyli Avadę Kadavrę, mówię wam.
W tej chwili cicho wyłoniłem się z krzaków, i bezszelestnie zaszedłem ją od tyłu. Szybko zasłoniłem jej usta ręką i zaciągnąłem do krzaków. Mam coś w sobie ze szpiega?
Wybacz, ale cię rozczaruję. Brak ci burego płaszcza.
- Witam wszystkich na Zadaniu Pierwszym. Będzie nim zdobycie tego oto złotego jaja. Które strzeże jeden z czterech smoków. Wybrańcy już dokonali wyboru ...
Wyboru? Faktycznie, dużo mieli do gadania.
No i walczyli z tymi smokami.
Ale po co?
- A mnie żal ciebie Blacked.
- Nie używaj mojego nazwiska, bo się wytrze Parkinson.
Kolejne ścieralne nazwisko?
Parę różdżek skierowało się w naszym kierunku. Natomiast Seszen zaczęła rzucać jakieś zaklęcie. Niebo pociemniało, a na trybuny zaczęło opadać czerwonawe światło.
Oho, zaczyna się coś potężnego.
Snape, najwyraźniej był zadowolony z toku wydarzeń ponieważ co chwila uśmiechał się sam do siebie.
Szeroko.
Najpierw weszła Blacked, następnie ja, a potem on zamiatając cały możliwy brud z podłogi swoją szatą.
Snape jako sprzątaczka?
Tym razem to ja się do niej uśmiechnąłem. Wyszło mi to nieco "koślawo" ponieważ przez dłuższy okres czasu tego nie robiłem.
Uśmiechnął się więc tylko połową twarzy.
Usłyszałem za sobą jeszcze głos Zabiniego "O cho chodzi?"
Nie o Cho, o Pansy.
Doszła mnie wrzawa wydobywająca się z Wielkiej sali. Poszedłem w jej stronę.
Jeśli zobaczysz długi tunel, nie idź w stronę wrzawy!
- Myślę, że masz jakiś problem ze sobą, ćwoku. Korzystasz z nieuwagi przeciwnika.
To akurat chyba dobrze, nie?
Franses zwijał się z bólu na podłodze i co chwila łapał się za jakąś część ciała jakby chciał coś zakryć, albo zatrzymać.
Uciekające kolana!
- Czasem cię nie rozumiem.
- Masz teraz okazję.
Skoro ją miałem, postanowiłem ją wykorzystać.
I dalej nie rozumieć?
Staliśmy tak naprzeciwko siebie nie mogąc oderwać od siebie oczu. jej czarnych i moich szarych.
Skleiły się, kurczę. A na etykietce napisali, żeby unikać kontaktu kleju z oczami!
Nagle drzwi do klasy się otworzyły i wszedł do niej Alastor Moody.
- No no. A więc tutaj jesteście. Ptaszki...
Wężyki raczej, ptaszki to w Ravenclawie.
- A od kiedy to ty jesteś sprawiedliwy, co?
Na twarzy Moody'ego pojawiło się przerażenie. Jednak bardzo szybko się opanował i krzyknął na Sesz.
- Blacked! Pamiętaj że zwracasz się do nauczyciela.
- Nauczyciela? O kim ty mówisz? Chyba nie o sobie. Chociaż lepiej zapytać się Dumbledor'a.
Oczywiście. Rozgryzła, że Moody to nie Moody. Jakże by inaczej?
W drzwiach odezwał się zamykany zamek.
Zamykany zamek?! Jestem w szoku.
Podszedł do niej i położył jej rękę na ramieniu. Spojrzał się na nią podejrzanie po czym oblizał wargi.
Pedofil?
Seszen skrzywiła się na ten widok, natomiast on tylko uśmiechnął się do niej
Widok?
- Słuchaj, Slytherin otrzymał 110 punktów. 50 ty, za to że byłeś wobec nas solidarny, a 60 Blacked, za to, że ci odruchowo pomogła.
Grunt, to dobre odruchy warunkowe.
- Jak to możliwe?
- Nie wiem. Ale sam Dumbledor przyznał nam te punkty.
- Niesamowite.
Prawdaż?
Blacked już nie była niesiona na rękach. W tej chwili została zdegradowana przez tłum Ślizgonów gratulujących jej tego co się stało.
Znaczy, zdegradowali ją z niesienia na rękach do deptania?
Osoba która rzuci zaklęcie "Avada Kadavera" nie czując nienawiści do danej osoby, straci tylko niepotrzebną energię.
O, doprawdy? A tak samo jest z zaklęciem „Avada Kedavra”, czy to po prostu taka przestarzała wersja?
kolor jej ust znacznie różnił się od koloru cery
Dziwne by było, gdyby miała twarz koloru ust.
Był koloru ciemnego fioletu
No, to ciekawie musiała wyglądać.
- Głupota, nie jest tu aż tak zimno.
- Właśnie.
- Seszen, pograło cię?
„Ta, właśnie jakiś idiota walnął mnie pałeczką po głowie”.
- Stoję nie widzisz? Nie moja wina, że muszkę koło ciebie stać.
Ale twoja, że prześladuje was Żuczek ^^
Wyjąłem z kieszeni brudną i pogniecioną karteczkę od Snape'a. Było na nim pismo mojego ojca.
Na Snapie?
"
Do Draco'na Malfoy'a. (nienawidzę kiedy zwraca się do mnie moim pełnym imieniem)
Powinien używać skrótu Dr.
W tym roku Czarny Pan organizuje coś specjalnego.
Grilla.
Znowu patrzyliśmy się na siebie. Nieruchomo błądziliśmy oczami po swoich twarzach.
W pewnej chwili moje oko utkwiło w lewej dziurce jej nosa.
- Czy możemy wyjść na boisko? Obary z pasty do polerowania mioteł są za moce. Chcielibyśmy się przewietrzyć. Można?
Ot tak wyjść ze szlabanu? No jasne!
Seszen naprawdę była niezła. Kto wie czy nie lepsza od Krum'a.
Och, na pewno była ze trzy razy lepsza. To w końcu Mary Sue.